Lanckorona, czyli chilloutWłócząc się po Lanckoronie człowiek ma wrażenie, że błogostan dosłownie wylewa się z każdego rogu ulicy. Błogostan, który rzadko daje się odczuć w dużym mieście. Co z tego, że w mieście jest park - i tak z każdego jego zakamarka słychać odgłosy samochodów i głośniej lub ciszej rozmawiających ludzi. Tutaj to zupełnie co innego... Lanckorona to idealne miejsce
na "nicnierobienie". Jest tu tak cicho i spokojnie, że nawet największy pracoholik nie pomyśli o czekających po powrocie do domu obowiązkach. CO MOŻNA ROBIĆ W LANCKORONIE? Spacerować, łazić, szwędać się, oglądać stare chałupy, których tutaj nie brak. Lanckorona jest bowiem znana ze swojego rynku z drewnianą, małomiasteczkową zabudową, która została wpisana w rejestr zabytków. Sam rynek powstał w okresie lokacji, a więc około XIV w. i jest najprawdopodobniej jednym z najbardziej stromych placów w Polsce (9,5% spadku). Większość "przytulonych" do niego domostw pochodzi z XIXw. Jedna z najstarszych chat (znajdująca się pod nr 133) mieści obecnie Muzeum Regionalne z eksponatami pochodzącymi z miasteczka, ale także z sąsiadujących z nim wsi. Znajdziecie tutaj stare meble, narzędzia i inne sprzęty codziennego użytku. Można też wybrać się na górującą nad rynkiem Lanckorońską Górę (550 m n.p.m) i obejrzeć ruiny zbudowanego przez Kazimierza Wielkiego około 1359r. zamku. Budowla powstała w celu ochrony granicy ze Śląskiem oraz drogi do Krakowa. W 1999r. zamek został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury i Natury UNESCO (wraz z zespołem lanckorońskich dróżek). Zanim to się jednak stało przechodził wiele zmian - był na przemian modernizowany, burzony
i odbudowywany. W końcu popadł w ruinę w wyniku dzikiej rozbiórki, która miała miejsce na przełomie XVIII i XIXw. KAWA, CZY HERBATA? A MOŻE NOCLEG? W trakcie spaceru zaleca się krótki przystanek na obiad lub popołudniową kawę. Co prawda wybór kawiarni i restauracji w Lanckoronie nie jest imponujący, ale to wcale nie przeszkadza. Wystrój i klimat panujący w lokalnych restauracyjkach (mieszczących się w drewnianych stylowych domach) magnetyzuje, więc zwiedzającym i tak nie w głowie przebieranie w ofertach. Po "spacerowym" dniu można wsiąść do samochodu i wrócić do głośnego i położonego nieopodal Krakowa (ok. 40 km), ale szczerze odradzam taką opcję. Po stokroć lepiej zaszyć się w jednej z przedwojennych, lanckorońskich willi. W XX w. na obrzeżach historycznego centrum miasteczka powstała cała kolonia drewnianych willi letniskowych, a do Lanckorony zaczęli zjeżdżać wojskowi związani z Piłsudskim. Miejscowość nabrała letniskowego charakteru. Każda z willi miała swój ozdobny ogród i cieszyła się popularnością wśród chętnie przyjeżdżających tutaj turystów. Takich drewnianych i okazałych budowli funkcjonuje do dzisiaj w Lanckoronie bardzo niewiele, a tylko kilka z nich oferuje nocleg. Zdecydowanie więcej rozpada się na oczach zwiedzających i czeka na inwestora, który znowu tchnie w nie życie... PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI
|
![]() |



















Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.